wtorek, 15 września 2009

Fryzjer

Wybrałam się wczoraj po pracy na zakupy tutaj, w moim Jabłku. Zaczepił mnie jakiś koleś, mówiący trochę po ang., z pytaniem, czy nie chcę obciąć włosów……………… Duh?! No ale nalegał i nalegał, i namawiał, i namawiał… a że był słodki, to w końcu uległam. I tak miałam zamiar iść do fryzjera, ale później, jesienią, ale pomyślałam, że skoro już się trafia coś mówiącego choć odrobinę w ingliszu, to może jednak pójdę. Okazało się, że chłopiec nie jest fryzjerem (jeszcze) tylko się uczy i obcinał mnie jego nauczyciel (on mył mi włosy). Oprócz tego, że co chwilę wymyślali, co by mi tu „fajnego” zrobić (kolor, trwała i inne niezrozumiałe dla mnie), pozwoliłam się jedynie obciąć, za to zostawiłam mu wolną rękę (najpierw jak chciał krótko ciąć protestowałam, ale w końcu stwierdziłam, niech się dzieje wola nieba…). Jak pan mnie obcinał, na taką modną teraz typową chińską fryzurkę, to wyglądało pięknie, na mokrych, prostych włosach. Ale na wysuszonych… aaaaaaaaaa ja tak nie chcę! Na moich włosach przecież się nie da zrobić tego co na chińskich. W sumie to nie jest to zmiana drastyczna, ale i tak jestem niepocieszona. Jest szansa, że jak odrosną tak z 5 cm to będą jako tako wygadać, ale do tego czasu… T.T
A dzis byłam na randce z tym fryzjerem-to-be. XD Bardzo bardzo chciał bym została jego dziewczyną. Rzekłam mu, że mogę się z nim umówić na jadną randkę i zobaczymy jak wyjdzie (a założyłam, że nie wyjdzie, bo jego angielszczyzna to jednak za biedna, a ja za bardzo kocham gadać, żeby tak z niemową, haha) no ale nie znał słowa date i w końcu chcąc-nie chcąc zgodziłam się na bycie girlfriend ;D Sama randka zaś była fajna XD Poszliśmy na szaszłyki i piwo, siedzieliśmy przy stoliku, który nie widział chyba poziomicy, na metalowych taboretach, piwo piliśmy ze szklanek (tak, tu zawsze się piwo z małych szklanek pije), w które włożone były plastykowe kubeczki- taki system, by nie zmywać, ale żeby jednak ze szkła było, słuchaliśmy koreańskie muzyki z komórki (z przerwami na Michaela Jacksona). Jedzonko bardzo dobre, piwko odpowiednio schłodzone, klimat chińskiej suburbian randki poznany. Jak rzecze Aneczka, trzeba zbierać taikeny. Co czynię!

1 komentarz:

aneczka pisze...

Yes Yes Yes!!! Taikeny są najważniejsze :D

Buahaha, system ze szklankami rządzi XD