No więc jestem w Chinach. Na razie wszystko wygląda spoko.
Mieszkam na zadupiu, w znaczeniu: daleko od centrum, ale na wielkim blokowisku, nie daleko sklepy, knajpki, bank, przystanki autobusowe itp. Nieco dalej, 3-6 przystanków autobusem jest większa dzielnica handlowa, ze sklepikami, butikami i dużym supermarketem. Jest też McDonalds i KFC. Jeszcze nie korzystałam.
Mieszkanie jest ok. Duuuuże! (spokojnie mogę zmieścić gości, nawet 6-8 osób, bo są dwa duże łóżka, sofa, materac, więc zapraszam serdecznie! :* ) 2 sypialnie, livingroom, kuchnia, łazienka, przeszklony taras, spiżarnio-balkon (?) w kuchni. Tylko dosyć zapuszczone, lokatorzy pomiszkujący tu tymczasowo, po kilka miesięcy ewidentne nie dbali o to, co nie ich, widać też, że nie malowane, od kiedy zbudowano (blok typu „nowe budownictwo” na oko dałabym mu z 15 lat, kiepska jakość wykończenia.). Nie spocznę, póki nie wyszoruję wszystkiego czymś domestosopodobnym. Pralka niestety typu japońskiego, czyli ulepszona Frania; tylko zimna woda. Moje ubrania będą wiecznie niedoprane
Jest klima, nie ma ogrzewania! (Znaczy się można zimą klime na tryb ogrzewanie włączyć, ale z tego co słyszałam, to marne rozwązanie i bardzo drogie, a choć mieszkanie Am za darmo, to rachunki płacę sama.)
W pokoju mam wieeeelką szafę typu komandor, taką, jakiej zawsze pragnęłam, by poupychać nadmiar ubranek, a teraz gdy szafę mam, to ubrań brak. To znak znaczy się musi być- by iść wdzianka nakupować! :D A ubrania mają niekiedy dość fajne, takie „korean-japan style” jakie lubię, a jakich w Polsce tylko na allegro uświadczysz. Niestety ceny zupełnie zwyczajne, więc raczej szaleństwa nie będzie.
Przyjechały po mnie na lotnisko 2 panie, sympatyczne, jedna mówiła po ang. Zabrały na obiad (nium, dobre jedzonko, dobre! ^_^), do mieszkania, pokazały przedszkole, zawiozły do banku wymienić pieniądze, na zakupy. Chiny wcale nie są tanie! T_T Wydałam dziś prawie 200 yuanów i właściwie nic nie kupiłam. Supermarket- chleb, mleko, jogurt, woda mineralna, majonez, keczup itp. - ceny jak u nas, a produkty zachodnich koncernów (nestle, knorr) nawet droższe! Najtańsze płatki śniadaniowe- 12 zł !!!!!!!!!!! Może ichsine jedzenie jest tańsze, nie miałam czasu sprawdzać. Kola jest tańsza. Kupiłam pościel (najtańsza jaka była 89 yuanów czyli ok. 40 zł- za to jest dość piękna, w domu takiej nie mam ;) mam nadzieję, że nie tylko do pierwszego prania), ręcznik 23 yuany, jakiś staf do mieszania.
Zastanawiam się, jak wyglądają sklepiczki poza supermarketem. I co dziwnego można w nich kupić.
Poza tym, jest tu trochę jak w Japonii. Pod domem rośnie drzewo kaki (persymon), słychać też cykady, w koło krzaki i więcej krzaków, neony, skośni ludzie, tłumy, mushiatsui (gorąco i parno), także nocą.
Nie wiem, kiedy przyjdzie do mnie internet.
Ciekawostka na dziś: Używają 2 rodzajów wtyczek elektrycznych jednocześnie. Jedne z trzema płaskimi ukośnie położonymi bolcami, drugie z dwoma, również płaskimi, równoległymi- do tych spokojnie można wkładać nasz polskie okrągłe wtyczki, dziurki są przysuwane to nich, mimo, że tych się tutaj akurat nie używa. Nie trzeba więc przejściówki.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ciekawostki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ciekawostki. Pokaż wszystkie posty
środa, 29 lipca 2009
Subskrybuj:
Posty (Atom)