Wieczór dzisiejszy i wczorajszy zmarnowałam, stojąc w kolejce. Kolejce po bilety na pociąg. Zbliża się (jeden z trzech) długich weekendów w Chinach. Nastąpiło więc pospolite ruszenie. I w normalne dni z biletami na pociąg bywają problemy i wiedziałam, ze może nie być łatwo, ale to co me oczy zobaczyły przeszło moje najśmielsze oczekiwania. Bilety sprzedaje się nie wcześniej niż na 10 dni przed odjazdem pociągu (poza pociągami kategorii D, wtedy 20 dni przed), sprzedaż zaczyna się punkt 19.00. Tony rzekł, byśmy byli tam o 6. Ja stwierdziłam, ze przybędę wcześniej, bo z Chińczykami to nigdy nie wiadomo. No nie wiadomo! Byłam tam tuż po 17, kolejka była już daleko poza budynek dworca, stanęłam jakieś 40m od kas… Moja kolej nadeszła ok. 20.30. Choć doskonale wiedziałam, że na upatrzone przeze mnie pociągi nie ma miejsc, bo na wyświetlaczy widniały czerwone zera, przy ich numerach. Stałam z nadzieją, ze może jakieś inne pociągi, jak nie do Nankinu, to do Szanghaju, albo Hangzhou, albo Suzhou, albo gdzieś. Wszystkie miejsca siedzące i leżące na wszystkie pociągi do całego regionu wyprzedane! Kilka miejsc stojących się ostało. Nie dziękuję, nie postoję.
Postanowiłam spróbować jeszcze raz dziś. A co tam!( Mogę pojechać drugiego dnia świąt.) Ponieważ miałam pracę, nie mogłam stanąć w kolejce odpowiednio wcześnie. Z pomocą przyszedł Krzysiu, który przybył na dworzec jeszcze przed 15 i był jednym z pierwszych. Ja dojechałam o 17, przed nami było ledwie kilka osób, za nami, kilkanaście, nic w porównaniu do wczoraj. Choć do 19 kolejka znacznie się wydłużyła i także wyszła daleko, daleko poza budynek. Stałam tak blisko, kupienie biletu wydawało się takie realne i na wyciągnięcie reki. Moja kolej była o 19.05. Tak… w 5 minut po rozpoczęciu sprzedaży nie było już nic, ani do Nankinu, ani SH. Aaaaaaa, co za popierdolone państwo. Jestem przekonana, że większość Tc biletów jest sprzedana jeszcze przed sprzedażą, załatwiana jakoś po znajomościach, zarezerwowana dla partyjnych, wykupiona przez biura podróży… Nie wiem, ale z pewnością jest z tym coś nie tak i jakeś przekręty, no bo kaman, żeby sprzedać tysiące biletów w 5 minut?
8 dni nic nie robienia w Pekinie też nie może być złe. T.T
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
1 komentarz:
fly baby fly
samoloty na domestic flight drogie tam ?
M.
Prześlij komentarz