Wybraliśmy się wczoraj do parku Badachu, położonego w mojej dzielnicy, słynnego z 8 buddyjskich świątyń (i zakonów) oraz 12 pięknych widoków. Park, owszem, bardzo ładny, widoczki ze wzgórz pewnie też- choć tego mogliśmy się tylko domyślać, bo powietrze było wyjątkowo fatalne i nic nie było widać. Zaliczyliśmy bodajże 6 lub 7 świątyń, wszystkie stare i potrzebujące remontu, co było pewną odmianą po budynkach pałacowych i świątyniach w centrum. W środku- wiadomo- posąg Buddy, albo posągi trzy. Do tego cała masa kiczowatych figurek, porcelanowych, pozłacanych, stoiska sprzedające kadzidła, różańce, świece (najczęściej w kształcie kwiatu lotosu). Zupełnie jak u nas na jakimś odpuście na stoisku z dewocjonaliami. Bardzo mi to psuje klimat zwiedzanych miejsc. A tutejsze kadzidła prawie nie mają zapachu!
Była tam jedna świątynia z zupełnie magicznym miejscem. Na środku jednego z dziedzińców stało drzewo obwieszone setkami, a może tysiącami czerwonych lampionów.
Z innych niespodzianek: świeżo zakupione baterie (do aparatu) okazały się rozładowane. Chiny XD
Zaś wieczorem było pożegnalne party Asi. Pojechaliśmy tam prosto z Badachu, nie zdążyliśmy nawet zjeść obiadu, bo chcieliśmy się załapać na (very) happy hour, czyli drinki przed 19.00 za 5y. Więc przybyliśmy o 18.40 Asia i Gloria już tam były, szybko wypiliśmy pierwszą kolejkę i zdążyliśmy zamówić jeszcze po dwie (trochu się krępowaliśmy zamawiać na raz po 2 drinki na osobę tak tuż przed tą 19, ale co tam, studentami jesteśmy…). Reszta towarzystwa zaczęła się schodzić. Momentalnie też zrobiło się nam weselej, zwłaszcza, że w brzuszkach pusto… Poszliśmy na chwilę znaleźć jakieś jedzenie na ulicznych standach. Padło na chiński rodzaj naleśniko- placka z kaczką i warzywami zawiniętymi w środku, który okazł się znacznie smaczniejszy niż się spodziewałam. Wieczór spędziłam bardzo uroczy, w towarzystwie najpierw Krzysia, (alkohol rozwiązuje języki, więc ploteczki były pierwsza klasa), a potem Yusuke i Tonego, i 4 kolejnych drinków w między czasie ;D
Tylko smutno, że nie będę już mieć Asi do towarzystwa. Ale przejedzie Magda, to mam nadzieję znów się będzie działo.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz