Wiecie, jestem tu już od ponad tygodnia, ale jakoś nigdzie nie widziałam ani jednego kota!
Tak, mnie też w pierwszej chwili, gdy to sobie uświadomiłam, do głowy napłynęła myśl- "wszystkie koty zjedzone".
Widuję ludzi z psami, więc to nie to, że się nie trzyma zwierząt w domach. Hmm, może na moim wielkim blokowisku dzikich kotów nie ma, a domowych po prostu się nie wypuszcza na dwór, tylko trzyma zawsze w mieszkaniach, tak jak i u nas? I dlatego ich nigdzie nie widać? W końcu kot to nie pies, nie weźmiesz go na smycz i na spacer.
Ale tak bym sobie pogłaskała jakiegoś nekochana.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
2 komentarze:
Na pewno zjedzone:D
Ale tak na poważnie, to smutno bez kotków:( I nie prawda, że nie można takiego Miauczysława na smycz wziąć, ostatnio paniusię z wielkim, puszystym kocurem na spacerze widziałam:D
A~ w koncu moge komentowacXD
Kuchanie!
No to nareszcie bede wiedziec co sie u Toi w wielkim swiecie dzieje - poki co wyglada na to zes zajeta obczajaniem okolicy ;p
A mnie martwi jedno - tylez tam juz siedziesz i ani slowa o ciasteczkach :/ Czyzby rzeczywiscie nasz PanChinczyk byl ewenementem ?
Anywayz, ganbaruj ostro!
:**
Prześlij komentarz