wtorek, 18 sierpnia 2009

Przeprowadzka

Przeprowadziłam się. Jestem jeszcze bardzo mało zorientowana (i mam wrażenie, że firma jest tak samo niezorientowana) co i jak, ale obawiam się, że będę tego żałować.
Samo mieszkanie jest ładne, jak na Chińskie standardy nawet bardzo ładne. Duża kawalerka- pokój z aneksem kuchennym, łazienka i jeszcze taka maluteńka tyci tyci kuchnia, tylko z kuchenką gazową, żeby można było zamknąć drzwi jak się smaży i zapach nie roznosił się po całym mieszkaniu. Lodówka, szafki, zlew itp. są w pokoju. Całość ma ok. 40 m2. dla jednej osoby to w sam raz.
Nie mam pralki!!! Chcę umrzeć.
Nie mam normalnego materaca, tylko taki z trawą czy czymś tam w środku, cienki i twardy i nie mogę spać bo mnie w żebra i biodra uwiera. Na net też musiałam poczekać 3 dni.
Mieszkam na 23, ostatnim piętrze! Nawet nie chce myśleć, co będzie jak się winda zepsuje albo nie będzie prądu (zdarza się to tutaj). No dobra, tak naprawdę to mieszkam na 20 piętrze, bo tutaj nie ma pięter 4, 13 i 14 !!! :D Zabobonni ci ludzie XD.
Wspominałam już, że nie mam pralki?! Nie mogę absolutnie tego przeżyć. A, nie ma też gdzie prania wieszać. Ani sznurków, ani nic.
Cały czas mówiłam mojemu pracodawcy, że chce mieszkać i pracować bardziej w centrum, ale nim się zdecyduję, chcę zobaczyć i mieszkanie, i nowe przedszkole, i przetestować ewentualne dojazdy. Mocno to podkreślałam. Tymczasem postawiono mnie przed faktem dokonanym, po prostu musiałam zmienić przedszkole i tyle. Strasznie mnie to wkurzyło! Takie tutaj chyba mają podeście do człowieka, jak klocek lego, który można przełożyć z jednego miejsca na drugie nie pytając o zdanie. Świadome decyzje? Zapomnij.
Niby mieszkam koło metra. Aha, tylko, że idę na stację 25 minut, mogę ewentualnie podjechać 2 przystanki autobusem, ale do autobusu też musze iść 7 minut. Można powiedzieć, że to przecież nie tragedia, ale przy takich upałach, jakie są teraz, to masakra, a od listopada, jak się zrobi zimno to już w ogóle będzie strasznie. Do przedszkola tak samo- długi spacer albo autobus, jeszcze nie byłam, to nie wiem dokładnie. Ale najdziwniejsze jest to, że mam pracować w 2 przedszkolach, w tym tutaj rano 3 godziny, w tym drugim 2 h po południu, 4 razy w tyg. Tamto jest w samym centrum-centrum i dojazdy będą mi zajmować 70-90 min w jedną stronę. Więcej jazdy niż pracy w każdym razie.

Sama okolica jest mało ciekawa. Jakieś remonty, budowy, błoto.
Niedaleko jest akademik jakiegoś koledżu/uniwerku przemysłowego czy czegoś. A naprzeciw akademika- stołówka. Ryż z sosem z warzywami można dostać już za 3 yuany. Duża parcja.
Przy metrze jest sklep „wszystko za 2 yuany” (90groszy).
W drugą stronę, odpowiednik naszych hal targowych. Na ogół to 3-6 piętrowy budynek, w którym indywidualni kupcy mają swoje boxy i sprzedają chiński szajs. Ciuchy, buty, bieliznę, akcesoria, kosmetyki, elektronikę i miliony innych made-in-china rzeczy.

Jestem zła. Chcę do mojego wygodnego życia na przedmieściach. Gdzie były owe osiedla, przemyślane, zaplanowane i zbudowane od zera, stosunkowo czyste i schludne, z zadbaną zielenią, kwiatkami, krzaczkami, żywopłotami, drzewkami. Gdzie do pracy szłam 8 minut, miałam całkowity luz i więcej się obijałam niż robiłam.

5 komentarzy:

Unknown pisze...

Ano bywa niestety tak:/ Najgorsze jest to jeżdżenie w kółko bo tracisz tyle czasu, a specjalnie nic konstruktywnego się w metrze, czy w pociągu nie zrobi. A swoja drogą ktoś kto projektował metro w Chinach miał chyba problemy z błędnikiem:) Mam nadzieję, że reszta pobytu obejdzie się już bez niespodzianek.

A no i chciałam oficjalnie tutej, na łamach, pochwalić bloga;) Ładnie i ciekawie piszesz:D

kye.chwan pisze...

Haha, trza bylo nie narzekac tak straszlwie na to co masz ;p A w ogole, to wspolczuje - przez jakis czas nie mialam pralki i czulam sie jakbym cofnela sie do glebokiego sredniowiecza T.T

No i te dojazdy tez nei brzmia jakos rewelacyjnie - ale zawsze mozesz je poswiecic na takie czytanie np. Albo na nauke czegos -- kilka godzin dziennie to trzeba jakos pozytecznie wykorzystac^^

aneczka pisze...

Ojoj, nie brzmi to za dobrze... Przy takiej ilości przesiadek to nawet specjalnie książki nie poczytasz...

Ale kurde, to przedmiotowe traktowanie człowieka w Chinach jest okropne. Jak to dobrze, że u nas cesarstwa nie było. Demokracja, jakkolwiek wady swoje ma, jest jednak całkiem fajna.

Goose pisze...

Zacząłem czytać łodrazu po otrzymaniu adresu, czyli z poważnym opóźnieniem i już na wstępie, czyli przy sierpniu, muszę zgłosić protest! 40-metrowa kawalerka?!?!?! Raczysz Waćpanna dworować sobie! To moje mieszkanie ma 48 m, jest ewidentnie dwuosobowe i jeszcze się cieszymy, że nie ma ciasno, a Ty mi piszesz o 40 m kawalerce? Jak ja mieszkałem z kumplem w KAWALERCE, to mieliśmy razem z łazienką i "kuchnią" całego mieszkania 20 m... Kurna! Dobrobyt w tych Chinach!

neko pisze...

Zebyś wiedział, ze dobrobyt. W Chinach na szczęście nie wynaleziono pokoju o mierze 4,5 tatami. Sama błam zdzwiona, że mieszkania są tutaj o bardzo normalnym metrażu, przestronne, jasne, na ogół sensownie rozplanowane. A mieszkanie owszem, jest w sam raz na jedą osobę, choc wcale nie mówię, że nie zyło by się tu wygodnie 2 a nawet 3 istotkom. Tyle, że ja muszę mieć swój pokój i sporo prywatności, więc nawet jeśli jest powierzchnia odpoiwednia, ale nie ma ściany by sie odgrodzić, to nic z tego.
Na samym początku mieszkałam sama w 3pokojowym, to było dworowanie sobie :)