Internet ma być jutro.
Byłam dziś w centrum Pekinu^^ Miałam tam szkolenie i podpisywałam kontrakt.
Jechałam najpierw do centrum 50 min autobusem (choć niby powinien jechać 35, co się nigdy nie zdarza, jak mi powiedziano). Potem po centrum autobusem 2 przystanki, metrem 5 pryst., znów autobusem 3 przyst.(choć można też pojechać jednym, ale jedzie się o wiele dłużej.) Tutaj nie da się tylko jednym autobusem/metrem pojechać, gdziekolwiek chce się jechać, trzeba się przesiadać, autobusy jeżdżą jedynie do 21-22, rzadko później, metro do ok. 23 (choć nie wiem, jak wszystkie linie). Za to kursują często, są tanie, zwłaszcza jak się używa karty do elektronicznego czytnika, (choć jak się trzeba tyle przesiadać, to już nie jest tak tanio), w większości autobusów jest naprawdę wydajna klima, więc przyjemnie chłodno. Nie wiem, czy jest to źle pomyślane i rozplanowane, czy taka specyfika miasta, że nie da się lepiej, ale chyba to pierwsze. Nawet metro takie dziwnie rozplanowane się wydaje, mało stacji przesiadkowych. Na przystankach nie ma ani mapek trasy konkretnego autobusu, ani schematu komunikacji, choćby tylko dzielnicy. Nic. Jest za to pinyin, a niekiedy napisy po ang.
Jak już wszystko pozałatwiałam, to postanowiłam się przejść po mieście. Nie odchodziłam daleko od przystanku mojego autobusu, żeby się nie zgubić, ale wystarczyło, by złapać klimat. Kupiłam też jakieś ichnie jedzenie z ulicznych standów- dwa małe szaszłyczki, a potem miejscową odmianę dużego naleśnika z warzywami (świeże i piklowane) i sosem. Dość ostre, ale po tajskiej kuchni nie zrobiło większego wrażenia :D Pogadałam też nieco stafu sprzedawanego prosto z płachty na ziemi, torebki, portfele, skarpetki, ubrania. Gotowana kukurydza, owoce na patyku (arbuz, mango)- popularna orzeźwiająca w upale przekąska, czyli plasterek owocu nadziany na patyk jak od szaszłyka.
W drodze powrotnej, jak już wysiadłam z autobusu, zaczepiła mnie sympatyczna Chinka, która chce wymieniać naukę ang za chiński, podobno sama jest nauczycielką chińskiego, po ang też jako tako daje radę. Chyba skorzystam.
Jutro pierwsze lekcje ze skośnymi dziećmi XD.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
4 komentarze:
Hmmm, czyli z komunikacją średnio dobrze? Ale przynajmniej mimo przesiadek wszędzie można dojechać, to już coś:P
Lekcja z dzieciaczkami, powiadasz? Powodzenia!
Komunikacja jest bardzo słabo rozplanowana. A dodatkowo sam układ Pekinu jeszcze bardziej pogarsza to. Ludzie tutaj dojeżdżają godzinami...
Zdumiewające. Nie mogliby zaprosić specjalistów z Japonii, żeby im to wszystko poukładali? ;]
A my narzekamy na Kraków :D
Teraz będę doceniać MPK w Krku ;)
Prześlij komentarz