wtorek, 23 czerwca 2009

invitation letter

Dostałam dziś invitation letter z mojej chińskiej firmy, sporządzony przez odpowiedni chiński urząd^^ Radość ta kosztowała mnie 59$+ 30zł prowizji za przelew; wydatek, o którym nikt mnie nie poinformował wcześniej, tylko dopiero, jak list był już gotowy. Oficjalnie więc uznaję dzień dzisiejszy dniem pierwszym mej chińskiej przygody. Choć tak naprawdę walczę ze skośnym już od 2,5 miesiąca, wcześniej zaś walczyłam z aieseciem.
Oczywiście, mimo moich wyraźnych próśb, życzeń i zażaleń nic nie jest tak, jak chciałam. Mam więc zaproszenie na jedynie 180 dni (chciałam na dłużej, by móc jeszcze podróżować), bo na tyle można dostać wizę (służbową, nie pracowniczą) bez miliona papierków, a tylko z owym letterem i potwierdzeniem zameldowania. Innych papierków, bym miała odpowiednią wizę pracowniczą nikomu nie chciało się załatwiać. Ponadto mam ten letter tylko w formie elektronicznej, (całe szczęście, że świat idzie na przód, konsulat Chin też, i takie elektroniczne są akceptowane) ale przez to mogę się ubiegać tylko o wizę "jednokrotną", (mogę wjechać na niej do Chin tylko raz, niezależnie od długości pobytu, więc żadne wycieczki do Korei lub Japonii nie są możliwe), do wielokrotnej trzeba mieć już papierowy oryginał dokumentu. Podobno da się to jakoś zmienić na miejscu, ale nie wiem, czy będę w stanie walczyć z Urzędem.

Brak komentarzy: